Najsmaczniejszy - ranking stron kulinarnych
O gotowaniu, o przyjaciół przyjmowaniu, o radości życia
Blog > Komentarze do wpisu

Jabłka z marcepanem.

No tu ostrzegam wszystkich miłośników marcepanu, cynamonu i pieczonych jabłek!

To jest danie od, którego można się zdecydowanie uzależnić!

Nawet ja, nie zaliczająca się do miłośników deserów muszę sobie nakładać ograniczenia w częstotliwości serwowania tego specjału!

A teraz na niego pora nadchodzi najlepsza - długie chłodne wieczory!

Ale do rzeczy.

składniki:

  • jabłka (po jednym a może po dwa na głowę) najlepiej renety,
  • surowy marcepan (myślę, że możma go bez problemu kupić w supermarketach).
  • 2 łyżeczki cynamonu,
  • po 1 łyżeczce cukru (ja daję brązowy cukier trzcinowy) na jabłko,
  • dla rozpustników po 1 żyżeczce likieru pomarańczowego (ja uwielbiam Cointreau), ale może być też inny alkohol lub wersja bezalkoholowa,

Z jabłek odcinamy "pokrywki" od strony ogonka, łyżeczką wydrążymamy gniazda nasienne.

Do otworu dodajemy cukier, cynamon i ewentualnie alkohol (po żyzeczce albo, jak kto lubi). Teraz zaklejamy otworki masą marcepanową ( ma bardzo plastyczną konsystencję, jak plastelina) i przed włożeniem do piekarnika przykrywamy odciętymi czypeczkami.

Do piekarnika wkładamy jabłka w żaroodpornym naczyniu, do którego wlewamy na dno odrobinę wody (naprawdę niewiele ale tak, żeby jabłka w nij stały).

Temperatura piekarnika ok 180 0C na jakieś 20 minut. Jabłka mogą zbrązowieć ale nie powinny się przypalić. Po upieczeniu powinny być mięciutkie (można sprawdzić wbijając przez skórkę wykałaczkę drewnianą - jeśli wchodzi, jak w masło - gotowe!)

Podane z lodami waniliowymi powalają na kolana!

p.s.

Można do nich podać kieliszek likieru a w rogu pokoju zapalić kominek zapachowy z olejkiem pomaraćczowym z dodatkiem cynamonu:)))

czwartek, 25 września 2008, uruska

Polecane wpisy

  • Barszczyk z uszkami.

    Wiadomo, że to wigilijna potrawa przez wielu ukochana, przez nielicznych prawie nieznana bo w ich regionie gotuje się zupę grzybową albo migdałową. Ja z tych od

  • Łosoś, dwa...

    W ostatnim wpisie kłamałam w żywe oczy, że prościej się już nie da a to... nie prawda. Oto poniżej macie najlepszy przykład, że można jeszcze prościej a może na

  • Łosoś - prościej się już nie da!

    To takie danie, które można mieć zawsze "pod ręką". Na niespodziewany najazd gości, na późnonocnego smaka, na głodne dzieci. Mało tutaj bowiem przepisów szybszy

Komentarze
russkaya
2011/03/21 15:48:57
Mnie już powaliło na kolana!!! :D