Najsmaczniejszy - ranking stron kulinarnych
O gotowaniu, o przyjaciół przyjmowaniu, o radości życia

Z drobiu

piątek, 11 maja 2007

 

Nie, nigdy w Kanadzie nie byłam i tak naprawdę nie mam pojęcia czy w Kanadzie jada się kurczaki a już zupełnie nie wiem czy z pomarańczami.

Dlaczego zatem dzisiejszy kurczak prosto z Kanady?

Dawno temu, naprawdę dawno można było obejrzeć w telewizji polskiej pewien program kulinarny prowadzony przez miłą panią, jakąś dyplomatyczną żonę, która cały świat zjeździła i w swoim programie dzieliła się doświadczeniami kulinarnymi z różnych jego stron.

Na tamte czasy było to wydarzenie, bo świat zwiedzał mało kto, a polecanie kurczaka w pomarańczach było o tyle niestosowne, o ile pomarańcze pojawiały się w sklepach wyłącznie w okolicach Bożego Narodzenia w wersji niejadalnych zielonych odpadów z wyspy, jak wulkan gorącej, czyli z Kuby.

Pani, której niestety nazwiska nie pamiętam nazywała to danie właśnie „kurczakiem po kanadyjsku”.

 

Ja polecam zaś owego kurczaka bo przyrządza się go prosto i szybko a smakuje oryginalnie.

 

Potrzebujemy:

 

  • Kurczak jeden niezbyt tłusty, jeśli kto gotuje dla mniejszej gromady może być nóżka albo dwie.
  • Pomarańcze słodkie i dojrzałe (najlepiej bezpestkowe) 4, albo ile się tam komu chce.
  • Ziemniaki (po dwa, trzy na głowę – w zależności od wielkości i upodobań).
  • Tymianek suszony (chyba, że kto ma w ogródku świeży to mniam, mniam) – wg uznania, bo to zioło wyraziste i podczas pieczenia dodaje potrawom gorzkawy posmak, sól i pieprz co oczywista.
  • Łyżkę oliwy

 

A zatem do pracy.

 

  1. Ziemniaki dokładnie szorujemy pod bieżącą wodą i przekrawamy wzdłuż na ćwiartki.

 

 

  1. Kurczaka myjemy, obieramy ze skóry (to konieczne) i kroimy na takie 5-6 cm kawałki. Zwykle to jest tak – pierś na 3 kawałki, nogę takoż. Ale te kawałki nie powinny być za duże, zdecydowanie lepiej smakują mniejsze. Acha kroimy razem z kościami.
  2. Pomarańcze obieramy ze skórki, kroimy w plastry o grubości ok. 1 cm (kiedy są za cienkie – wysychają podczas pieczenia).
  3. Na dno formy do zapiekania (koniecznie z pokrywką) wlewamy dwie łyżki oliwy, układamy warstwę ze wszystkich ziemniaków, solimy i pieprzymy do smaku oraz posypujemy tymiankiem.
  4. Na warstwie ziemniaków układamy kawałki kurczaka, solimy, pieprzymy i traktujemy tymiankiem.
  5. Teraz kurczaka przykrywamy plastrami pomarańczy.

 

No i to już wszystko!

Całość wkładamy pod przykryciem do nagrzanego piekarnika (180°C) i zapominamy na jakieś 30 minut. Po tym czasie zdejmujemy przykrywkę, piekarnik „podkręcamy” do 200°C i pozwalamy całości nabrać kolorów przez 5-10 minut.

W tej fazie warto zaglądać do piekarnika bo możemy przesadzić z przyrumienianiem.

 

No i gotowe. Mamy trzy w jednym, - mięso, ziemniaki i pomarańcze!

Nie potrzebujemy już żadnych dodatków.

Acha całość można przygotować dzień wcześniej i przetrzymać w lodówce przez pieczeniem.

Potem tylko do piekarnika i gotowe.

Cała potrawa także świetnie się odgrzewa.

No to smacznego!

 

p.s.

 

Tu w przepisie jest tymianek ale można zastąpić go przecież dowolnym ulubionym ziołem albo i mieszanką, byle nie gotową bo te zawierają prawie zawsze „dosmaczasz” w postaci glutamianu sodu (fuj).

Ja lubię potraktować pomarańcze odrobiną cynamonu.

 

niedziela, 04 lutego 2007

Po tak wyczerpującym tytule wypada już tylko przedstawić bohaterów:

składniki

(skoro po zachodzie słońca mój aparat, jak wiadomo od dawien dawna, nie umieeeeee... to zrobiłam psychodelę)

Zwróćcie uwagę, że to mleczko jest magiczne, bo się wylewa na parapet, ale się nie wylewa ;).

mleczko

Ok, dobra, już. Przedstawić bohateeeeerów...

... i podać szybki przepis na żarełko. Poza tym, co widać potrzebujemy martwy drób (1 cyc), patelnię i tłuszcz na tężę.

Rozgrzewamy więc, powiedzmy, olej z pestek winogron, na patelni i wrzucamy łyżeczkę pasty curry oraz łyżeczkę mielonej trawy cytrynowej.

Po chwili dorzucamy kuraka pokrojonego w kosteczkę i obsmażamy.

Następnie dolewamy mleko kokosowe (przed użyciem wstrząsnąć) i mieszamy na wolnym ogniu, dodając jeszcze po pół łyżeczki obu past.

Po 3 minutach wrzucamy sporą garść liści bazyli i przelewamy na ryż lub do miski (bo ja to jem BEZ RYżU, taki burżuj ze mnie). Na koniec posypać odrobiną posiekanej dymki lub pora, można też trochę startego sera wrzucić, a co! I wszystko.

Ostrzegam, ostre!!! I kwaśnawe i słodkawe do tego :). Pychota!

Zdjęcia gotowej potrawy oczywiście nie mam, bo już dawno buja się w brzusiu, ale w zamian mogę Wam pokazać Tajemniczego Pana Deserro, którego spożyję dziś kole północy z moją słodką. Słodkie dla słodkiej :).

deserek

17:51, oholismic , Z drobiu
Link Komentarze (1) »
środa, 26 października 2005

Oczywiście dla tych, którzy lubią imbir w dużych ilościach.

To danie może okazać się trochę bardziej czasochłonne niż owe 25 minut, ale daje się przygotować na zapas więc samo jego wydawanie będzie krótkie.

Podstawa to dobrze wysmażona pierś z kurczaka (jak zwykle zresztą) w postaci cieniutkich paseczków najlepiej.

Ale po kolei, czyli zaczynamy do przygotowania wszystkich składników, które potem łączymy ze sobą.

Czyli pierś z kurczaka w drobne paseczki pokrojona i przesypana 2 łyżkami mąki ziemniaczanej, odrobiną soli i dobrze wymieszana.

Od tego zaczynamy, żeby sobie kurczak z mąką trochę poleżakowały wspólnie.

Teraz przygotowujemy 1-2 cebule drobno posiekane, 2-3 ząbki czosnku takoż, ½ kg pieczarek obranych i dość grubo pokrojonych, kłącze imbiru świeżego obrane i w plasterki pokrojone, imbir mielony ze dwie łyżeczki), ½ szklanki wody z 2 łyżeczkami mąki ziemniaczanej plus łyżeczka Vegety albo innej bulionowej mieszanki przypraw, sos sojowy.

 

Rozgrzewamy w rondlu o dużym dnie oliwę bardzo mocno. Dodajemy świeży imbir w plastrach.

Kiedy oliwa gorąca wrzucamy po odrobinie paseczki kurzej piersi (trzeba je rozdzielać bo mąka ziemniaczana trochę je poskleja).

I smażymy na „dużym ogniu” aby nie puściły wody!!!

Cały czas mieszamy bo lubi się przypalić (w związku z mąką)!

Kiedy kurczak gotowy i rumiany (odrobinę) dodajemy cebulę i smażymy nadal ok. 1 minuty ciągle mieszając.

Teraz dodajemy czosnek i pieczarki, posypujemy mielonym imbirem, pieprzymy obficie i smażymy 1-2 minuty.

Nie zapominamy o mieszaniu.

Teraz jeśli kto lubi zalewamy całość kieliszkiem wódki i wlewamy mąkę ziemniaczaną rozpuszczoną w wodzie z przyprawą.

Zagotowujemy i smacznego!

Najlepsze z ryżem.

 

Składniki:

Pierś z kurczaka podwójna (na 2 osoby)

½ kg pieczarek

Kłącze imbiru świeżego (nie obowiązkowe)

1-2 cebule,

2-3 ząbki czosnku

Vegeta, sól, pieprz, imbir mielony (obowiązkowy)

Mąka ziemniaczana i ewentualnie kieliszek wódki.

środa, 19 października 2005

 

Jak sama nazwa wskazuje niezbędny będzie kurczak w postaci piersi oraz ananas w puszce.

Pierś z kurczaka kroimy w kawałeczki (1-1,5 cm) i smażymy na gorącej oliwie bardzo szybko, ciągle mieszając. Jak już pisałam kiedyś – kurczaka dodajemy porcjami, każda następna po zrumienieniu poprzedniej.

Mięso musi się „zamknąć” – nie wolno dopuścić aby puściło wodę!

Kiedy kurczak zrumieniony solimy, pieprzymy i obficie posypujemy curry łagodnym raczej, choć oczywiście jak kto lubi.

Dodajemy ananasa pokrojonego w kostkę i mieszając smażymy jeszcze ze 2 minutki. Następnie dodajemy sok z ananasa i kilka łyżek śmietany 12% słodkiej. Mieszamy i gotowe. Soku dodajemy tyle ile chcemy mieć sosu – ale nie za dużo bo to nie zupa ma być.

Jeśli komu sos za rzadki może go zagęścić np. łyżeczką mąki ziemniaczanej rozrobionej w odrobinie zimnego soku (jak kisiel).

Podajemy z makaronem lub ryżem.

Jak kto lubi i smacznego.

 

Składniki:

1 pierś kurczakowa na jedną osobę.

I puszka ananasa na ok. 4 piersi (czyli 4 osoby)

Sól, pieprz i curry. No i oliwa do smażenia.

I już.

czwartek, 29 września 2005

 

Samo przygotowanie błyskawiczne choć pieczenie niestety wymaga czasu, za to bez naszej uwagi więc właściwie się nie liczy.

I można przygotować dzień wcześniej a do pieca kiedy chcemy.

Danie na chłodne raczej dni bo rozgrzewa.

No to zaczynamy.

Składa się ono z indyka i kapusty czerwonej, jak sama nazwa wskazuje.

 

Główkę niewielką czerwonej kapusty kroimy czyli szatkujemy.

Dobrze jeśli na niewielkie kawałeczki ale jeśli większe też nic się nie dzieje.

Do tego jedno jabłko (ze skórką) pokrojone w kostkę i jedna cebula nieduża. Takoż w kostkę pokrojona. Wszystko razem mieszamy w pokaźnej salaterce lub innym jakim naczyniu. Pieprzymy bardzo obficie, solimy odrobinę, dodajemy 3-4 ziarna ziela angielskiego i 2 listki laurowe. Jeśli kto lubi to i kminku można dosypać. Toż to kapusta!

Teraz układamy kapustę w żaroodpornym naczyniu do 2/3 jego wysokości.

Nie dodajemy tłuszczu! Ani grama!

Na kapuście układamy umyte uda indycze (to ta najwyższa część nogi taka płaska i okrągła z małą kostką w środku). Jeśli uda ładne to jedno na dwie spore porcje.

Solimy i mocno pieprzymy, skrapiamy sosem sojowym (wedle upodobania), przykrywamy i do piekarnika rozgrzanego do 200˚C.

Pieczemy ok. godziny.

Pod sam koniec można zdjąć pokrywę (na 5 minut) aby się skórka przyrumieniła.

Tłuszcz z indyka cudnie aromatyzuje kapustę.

Podajemy z ziemniakami z wody albo dobrym chlebem.

Smacznego.

Gdyby miało być na dzień następny to zamiast do piekarnika wkładamy do lodówki.

A następnego dnia pieczemy (trzeba tylko wyjąć odpowiednio wcześniej z lodówki, żeby naczynie nie pękło!).

Deser:

Pomarańcze (po 1 na głowę) obieramy, kroimy w grube plastry. Układamy w szklanych miseczkach kilka plastrów, przesypujemy je mielonymi migdałami, rodzynkami i łyżeczką cukru trzcinowego. Jak kto nie ma może być cukier puder. Przybieramy listkiem mięty albo i nie.

Podajemy schłodzone w lodówce.

Jeśli ktoś ma ochotę można je skropić przed podaniem likierem jakim.

 

Składniki:

Główka czerwonej kapusty,

1 jabłko spore,

1 cebula,

uda indycze (po 1 na 2 osoby),

pomarańcze (po 1 na głowę)

kilka rodzynek, cukier trzcinowy, migdały mielone

oczywiście przyprawy: sos sojowy, ziele anielskie, liść laurowy, kminek, sól i pieprz.